Rewal - Rewal - wypoczynek pracoholika
Moje marzenie, by w końcu oderwać się od kieratu ziściło się w tym roku. Od paru ładnych lat nie bywałem na urlopie, bo w firmie coraz to nowy projekt i coraz to nowe zajęcia. Zapakowałem się jednak z żoną w samochód i pojechaliśmy na wybrzeże. Traf chciał, że zatrzymaliśmy się w Rewalu. Chciałem jakiś hotel z najwyższej półki, żeby sobie i małżonce wynagrodzić te lata harówy, ale wszystko, co najlepsze było pozajmowane, ale pensjonat
Rewal, gdzie w końcu trafiliśmy też był niczego sobie. To miasteczko jakich wiele nad Bałtykiem, ale przynajmniej niezbyt duże, bo tłumów takich jak w Kołobrzegu, czy Międzyzdrojach nie chciałbym znosić. Wysypialiśmy się do woli, bo w tej kwestii mieliśmy sporo do nadrobienia. Przynajmniej pogoda rankami nie była oszałamiająca, więc nie mieliśmy wyrzutów sumienia, ale już od południa odpływały znad Rewala wszystkie chmury i mogliśmy się po prostu bezkarnie byczyć w słońcu na plaży. Nasza aktywność fizyczna to nocki, które podobały się nam obojgu nadzwyczajnie - oboje wypoczęci i żadnych migren. Rewal zbliżył nas do siebie, to było bardzo potrzebne.

Warto zobaczyć: